Strona główna  /  Filmy  /  Wołyń – recenzja filmu, fabuła, obsada

✦ AI

Wołyń – recenzja filmu, fabuła, obsada

Filmy
Płonące gospodarstwo na tle mrocznego, wiejskiego krajobrazu w dramatycznej scenerii historycznego dramatu „Wołyń”.

„Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego to film mocny, immersyjny i celowo niełatwy w odbiorze. Nie jest dokumentem o rzezi wołyńskiej, lecz artystyczną interpretacją tragedii z lat 1943–1944 – opowieścią o tym, jak wielokulturowa społeczność rozpada się pod wpływem nacjonalizmu, wojny i przemocy. Premiera w 2016 roku sprawiła, że obraz stał się nie tylko wydarzeniem filmowym, ale także przedmiotem sporu o pamięć historyczną i relacje polsko-ukraińskie.

Fabuła „Wołynia” – świat, który rozpada się od środka

Film rozpoczyna się od wesela Polki i Ukraińca. Ta rozbudowana sekwencja przedstawia kresową wieś jako miejsce wspólnego życia, sąsiedzkich zależności i przenikających się kultur. Polacy, Ukraińcy i Żydzi funkcjonują obok siebie, lecz pod powierzchnią codzienności wyraźnie widać nierówności, resentymenty i wzajemną nieufność. Nie jest to więc sielanka, ale kruchy porządek, który utrzymuje się tak długo, jak długo ponad lokalnymi konfliktami nie zaczynają dominować ideologie.

Główną bohaterką jest Zosia Głowacka, młoda Polka zakochana w Ukraińcu Petrze. Wbrew własnej woli zostaje wydana za starszego, zamożnego gospodarza Macieja Skibę. Jej osobista historia nie służy jednak wyłącznie zbudowaniu melodramatycznego wątku. Zosia staje się punktem obserwacyjnym, przez który widz śledzi przemianę całej społeczności. Kamera pozostaje blisko niej, gdy kolejne armie i formacje zbrojne przechodzą przez Wołyń, a dawne relacje są zastępowane podziałem na „swoich” i „obcych”.

Właśnie ta perspektywa nadaje filmowi siłę. Zosia nie jest bohaterką, która może powstrzymać historię. Jej możliwości stopniowo ograniczają się do prób przetrwania. Wraz z nią widz traci poczucie bezpieczeństwa, a początkowy obraz wspólnoty ustępuje miejsca przemocy. Film nie pokazuje wyłącznie samego wybuchu zbrodni, lecz także proces, który do niej prowadzi – narastanie języka nienawiści, podporządkowanie jednostki narodowej wspólnocie i przekonanie, że krzywda przodków usprawiedliwia krzywdzenie sąsiadów.

Najważniejsze tematy filmu można ująć w kilku punktach:

  • Utrata niewinności – prywatne życie Zosi rozpada się wraz ze światem, w którym miłość i sąsiedztwo mogły przekraczać podziały.
  • Nacjonalizm jako siła niszcząca – narodowa idea, oderwana od odpowiedzialności za konkretnego człowieka, prowadzi do odczłowieczenia.
  • Kruchość wspólnoty – wielokulturowe współistnienie okazuje się podatne na manipulację, gdy zmieniają się warunki polityczne i społeczne.

„Wołyń” a styl Wojciecha Smarzowskiego

Reżyser korzysta z języka znanego z „Domu złego” i „Róży”, ale w „Wołyniu” skala wydarzeń jest większa, a realizm podporządkowany historycznej tragedii. Smarzowski nie wygładza świata przedstawionego. Wieś jest materialna, brudna i gęsta od szczegółów. Słychać różne języki, widać odmienne obyczaje, stroje i rytuały. Zdjęcia Piotra Sobocińskiego Jr. nie tworzą pocztówkowego obrazu Kresów. Zamiast nostalgii pojawia się poczucie życia na terenie, na którym kolejne zmiany władzy nie pozwalają zbudować stabilnego porządku.

Znaczącą rolę odgrywają scenografia, kostiumy i muzyka Mikołaja Trzaski. Początkowe partie filmu są niemal dokumentalnie uważne, dzięki czemu późniejsza przemoc nie spada na widza z abstrakcyjnej przestrzeni. Niszczy miejsca i relacje, które zdążyliśmy poznać. Ten kontrast między weselną energią a późniejszymi scenami terroru jest jednym z najważniejszych zabiegów reżyserskich.

Najmocniejsze elementy artystyczne filmu to:

  • Zdjęcia – surowe, bliskie bohaterom i pozbawione idealizowania kresowego pejzażu.
  • Scenografia i kostiumy – szczegółowo odtwarzają wiejską codzienność, język oraz obyczajowość epoki.
  • Michalina Łabacz – jako Zosia prowadzi widza przez kolejne etapy utraty młodzieńczej naiwności.
  • Arkadiusz Jakubik – buduje postać Macieja Skiby bez łatwego podziału na bohatera i czarny charakter.
  • Montaż i dźwięk – rwany rytm, elipsy oraz odgłosy przemocy wzmacniają poczucie chaosu i zagrożenia.

Kontrowersje dotyczą przede wszystkim przedstawienia przemocy. Jedni krytycy uznali, że drastyczne sceny są konieczne, ponieważ bez nich film rozmyłby skalę zbrodni. Inni dostrzegli w nich powtarzalność i estetyzowanie cierpienia, które może prowadzić do „kiczu przemocy” albo fascynacji złem. Oba odczytania mają podstawy. Smarzowski często pokazuje okrucieństwo na granicy wytrzymałości widza, ale zarazem wiele pozostawia poza kadrem. Krzyki, ciemność i nagłe pojawienie się oprawców bywają bardziej przerażające niż dosłowne ujęcie samego mordu.

Rzeź wołyńska a filmowa interpretacja

Rzeź wołyńska była serią zbrodni popełnionych w latach 1943–1944 na ludności polskiej Wołynia i innych obszarów pogranicza. W opracowaniach historycznych liczba polskich ofiar jest szacowana różnie, często wskazuje się przedział około 40–60 tysięcy osób na samym Wołyniu. Zbrodnie dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów oraz część lokalnej ludności miały charakter czystek etnicznych. Ofiarami przemocy byli także przedstawiciele innych grup, a wojenne realia obejmowały również zbrodnie niemieckie i sowieckie.

Ta wiedza historyczna nie może być jednak utożsamiana bezpośrednio z tym, co pokazuje film. „Wołyń” nie jest rekonstrukcją wszystkich wydarzeń ani zapisem opartym wyłącznie na dokumentach. To narracja fabularna, która wybiera bohaterów, sceny, symbole i relacje. Zosia Głowacka jest postacią fikcyjną, a jej los porządkuje ogrom doświadczeń, których nie dałoby się przedstawić w formie kompletnej kroniki.

Film może otwierać rozmowę o historii, ale nie zastępuje pracy historyków. Archiwa, relacje świadków i badania naukowe służą ustalaniu faktów. Kino nadaje tym faktom emocjonalny kształt i proponuje określoną interpretację.

W tym sensie pytanie, czy „Wołyń” jest w stu procentach historycznie dokładny, prowadzi na manowce. Ważniejsze jest to, jaką wizję przeszłości tworzy i jakie emocje wywołuje. Film przypomina o ofiarach oraz o przemilczanej przez część odbiorców tragedii, ale jednocześnie upraszcza niektóre procesy, ponieważ podporządkowuje je dramaturgii. Odpowiedzialny odbiór powinien łączyć seans z lekturą opracowań historycznych, a nie traktować dzieła Smarzowskiego jako jedynego źródła wiedzy.

Czy film pomaga w pojednaniu polsko-ukraińskim?

Wpływ „Wołynia” na dialog polsko-ukraiński nie daje się ocenić jednoznacznie. Z jednej strony film przywraca temat, którego nie można pomijać, jeśli pojednanie ma opierać się na prawdzie, pamięci o ofiarach i nazwaniu zbrodni. Przemilczenie krzywdy nie tworzy zgody, lecz pozostawia ją w sferze niewypowiedzianych pretensji.

Z drugiej strony sposób przedstawienia przemocy może wzmacniać stereotypy. Film oglądany bez historycznego kontekstu i bez pamięci o późniejszych próbach dialogu może zostać odebrany jako opowieść o odwiecznej, jednolitej winie całego narodu. Tymczasem odpowiedzialność za zbrodnie konkretnych organizacji i sprawców nie powinna być przenoszona na wszystkich Ukraińców, podobnie jak nie można usuwać z opowieści faktu, że wśród Ukraińców byli ludzie pomagający Polakom.

Spór budzą także symbole nacjonalistyczne pojawiające się w filmie, w tym hasło „Sława Ukrajini! Herojam sława!”. W zależności od kontekstu może ono przywoływać zarówno tradycję ukraińskiego nacjonalizmu, jak i współczesne wydarzenia, podczas których używano go jako znaku oporu przeciwko rosyjskiej dominacji. Zestawienie tych znaczeń pokazuje, że premiera w 2016 roku była równie ważna jak sama opowieść o 1943 roku. Film wszedł do debaty publicznej w czasie, gdy pamięć historyczna pozostawała silnie spleciona z bieżącą polityką.

Dlatego „Wołyń” może zarówno stać się ostrzeżeniem przed nacjonalizmem, jak i zostać wykorzystany do podsycania resentymentu. Nie rozstrzyga tego sam obraz, lecz sposób, w jaki widzowie go interpretują i czy są gotowi dopowiedzieć kontekst, którego film nie rozwija.

Obsada i znaczenie aktorstwa

Michalina Łabacz w roli Zosi niesie ciężar całej opowieści bez nadmiernej teatralności. Jej bohaterka nie wygłasza wielkich deklaracji i nie ma wpływu na bieg historii. Właśnie dlatego jej milczenie, strach i zmęczenie działają mocniej niż efektowne monologi. Zosia obserwuje przemianę świata, a jej ciało i twarz pokazują cenę przetrwania.

Arkadiusz Jakubik jako Maciej Skiba tworzy postać niejednoznaczną. Skiba jest częścią opresyjnego porządku, ale nie zostaje sprowadzony do karykatury. W obsadzie znaleźli się także między innymi Wasyl Wasylik, Izabela Kuna, Jacek Braciak, Maria Sobocińska i Tomasz Sapryk. Drugoplanowe role budują wrażenie dużej społeczności, choć szybkie pojawianie się i znikanie części bohaterów może utrudniać silniejsze przywiązanie do ich losów.

Werdykt – film ważny, ale nie wolny od problemów

„Wołyń” trudno nazwać dziełem bezdyskusyjnym. Jego siła wynika z realizmu, aktorstwa, pracy operatorskiej i konsekwentnego pokazania rozpadu wspólnoty. Słabością może być nadmiar symboli oraz przemoc, która dla części widzów przekracza granicę między świadectwem a estetyzacją cierpienia.

Najtrafniej traktować film Smarzowskiego jako ostrzeżenie, nie zaś jako ostateczny sąd nad historią Polaków i Ukraińców. To ważny kulturowy artefakt, który mówi o rzezi wołyńskiej, ale także o współczesnej Polsce – o potrzebie pamięci, podatności na resentyment i trudności w łączeniu prawdy o krzywdzie z odpowiedzialnością za przyszłe relacje.

Redakcja gazetopedia.pl

Seriale oglądamy odcinek po odcinku, a na premiery filmowe czekamy z niecierpliwością. Piszemy o produkcjach, aktorach i programach telewizyjnych, łącząc ciekawostki zza kulis z rzetelną wiedzą. Chcemy być dla widzów przewodnikiem po świecie ekranu.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?