Loro Paolo Sorrentino warto obejrzeć przede wszystkim jako efektowny, niejednoznaczny esej o władzy i wizerunku Silvio Berlusconiego. Nie jest to klasyczny biopic ani dokument, lecz film podporządkowany obrazom, muzyce i aktorskiej kreacji Toniego Servillo. Trzeba jednak wiedzieć, że międzynarodowa wersja została wyraźnie skrócona względem włoskiego dyptyku, co wpływa na jej spójność.
Metryczka filmu: reżyseria: Paolo Sorrentino, rok produkcji: 2018, obsada: Toni Servillo, Elena Sofia Ricci, Riccardo Scamarcio, czas trwania: 151 minut.
Loro nie jest typową biografią polityczną
Paolo Sorrentino, znany z Wielkiego piękna i Młodego papieża, nie próbuje uporządkować całego życia Berlusconiego ani przedstawić jego kariery w formie chronologicznego wykładu. Interesuje go raczej fenomen człowieka, który połączył świat biznesu, telewizji, polityki i widowiska. Berlusconi staje się tu figurą władzy o wielu twarzach – polityka, celebryty, uwodziciela, stratega i człowieka próbującego odzyskać kontrolę nad własnym wizerunkiem.
Film otwarcie sygnalizuje, że korzysta zarówno z wydarzeń prawdopodobnych, jak i z elementów wymyślonych. Dlatego nie należy traktować go jako źródła wiedzy historycznej. To wizualny esej o władzy, pożądaniu i samotności, w którym fakty są materiałem dla autorskiej interpretacji. Sorrentino pokazuje Berlusconiego z dystansem, ale nie sprowadza go wyłącznie do karykatury. Za maską medialnego showmana próbuje dostrzec człowieka świadomego własnej utraty wpływów i przemijania.
Dlaczego film może wydawać się niespójny?
Najważniejszy problem z odbiorem Loro wiąże się z dystrybucją. We Włoszech film funkcjonował jako dwuczęściowy dyptyk, którego łączny metraż przekraczał 200 minut. Na rynki międzynarodowe, w tym do Polski, trafiła jedna skrócona wersja trwająca 151 minut. Zmiana nie ograniczyła się więc do prostego skrócenia kilku scen. Wpłynęła na rytm, proporcje między wątkami i przejścia między kolejnymi częściami opowieści.
W efekcie film może sprawiać wrażenie zlepku kilku różnych tonacji. Początkowe partie są bliskie satyry na ludzi pragnących dostać się do świata Berlusconiego. Dominuje w nich imprezowy chaos, erotyczna ostentacja i komediowe przerysowanie. Później narracja wyraźnie zwalnia, a Sorrentino przechodzi w stronę melancholii i poważniejszej refleksji. Sama zmiana tonu nie byłaby wadą, ale w skróconej wersji przejścia bywają zbyt gwałtowne.
To ważne zastrzeżenie przy formułowaniu opinii o filmie. Część zarzutów wobec Loro wynika z artystycznych decyzji Sorrentino, lecz część może być konsekwencją montażu przygotowanego na rynek międzynarodowy. Widz otrzymuje dzieło z widocznymi szwami, nierównym tempem i wątkami, które nie zawsze mają dostatecznie dużo miejsca, by wybrzmieć.
Toni Servillo i styl Sorrentino – największe atuty
Najmocniejszym punktem filmu pozostaje Toni Servillo jako Silvio Berlusconi. Aktor nie próbuje stworzyć realistycznej kopii polityka w każdym geście i szczególe. Buduje raczej postać świadomie przerysowaną, niemal teatralną, a jednocześnie zdolną do nagłych zmian nastroju. Berlusconi Servilla potrafi być groteskowy, czarujący, irytujący i melancholijny, często w obrębie jednej sceny.
Charakteryzacja celowo oddziela bohatera od widza. Twarz Servilla przypomina maskę, co dobrze współgra z motywem człowieka wielu masek. Berlusconi nieustannie odgrywa swoją rolę przed innymi, ale także przed samym sobą. Aktor wykorzystuje sztuczny uśmiech, spojrzenie i sposób mówienia, by pokazać, że jego bohater jest jednocześnie osobą i własnym medialnym przedstawieniem.
Warstwa wizualna jest typowa dla Sorrentino. Kamera płynnie porusza się po luksusowych wnętrzach, willach i roztańczonych tłumach, a muzyka nadaje scenom rytm teledysku. Reżyser lubi przesadę, nagłe kontrasty i obrazy, które mają działać bardziej emocjonalnie niż logicznie. Przepych nie służy wyłącznie dekoracji. Zderza się z pustką i samotnością bohaterów, choć film nie zawsze potrafi tę myśl rozwinąć bez użycia dosłownych dialogów.
Ta estetyka może zachwycać, ale bywa też obciążeniem. Gdy Sorrentino opowiada obrazem, Loro potrafi być hipnotyzujące. Kiedy sceny zatrzymują się na rozmowach i politycznych przepychankach, tempo wyraźnie słabnie. Właśnie tu najlepiej widać główny kompromis filmu: forma jest często bardziej przekonująca niż scenariusz.
Dla kogo jest ten film?
Loro będzie dobrym wyborem, jeśli cenisz kino autorskie i akceptujesz fabułę podporządkowaną stylowi reżysera:
- Obejrzyj, jeśli lubisz charakterystyczny język Paolo Sorrentino.
- Obejrzyj, jeśli interesuje Cię aktorska transformacja Toniego Servilla.
- Obejrzyj, jeśli szukasz filmu o władzy, wizerunku i polityce jako widowisku.
- Obejrzyj, jeśli cenisz śmiałe zdjęcia, muzykę i sceny budowane przede wszystkim obrazem.
Rozczarowanie jest bardziej prawdopodobne, gdy oczekujesz od filmu uporządkowanej opowieści biograficznej:
- Możesz być rozczarowany, jeśli szukasz faktograficznego portretu Berlusconiego.
- Możesz być rozczarowany, jeśli przeszkadza Ci nierówne tempo i nagłe zmiany tonacji.
- Możesz być rozczarowany, jeśli oczekujesz zwartej intrygi politycznej.
- Możesz być rozczarowany, jeśli teledyskowy przepych Sorrentino szybko Cię męczy.
Czy warto obejrzeć Loro?
Tak, ale pod określonym warunkiem: trzeba potraktować film jako dzieło audiowizualne, a nie kompletną biografię Silvio Berlusconiego. Międzynarodowa wersja jest nierówna i prawdopodobnie traci przez skrócenie względem włoskiego dyptyku. Mimo tego oferuje kilka znakomitych scen, bardzo dobrą rolę Toniego Servilla oraz obrazy, które trudno pomylić z twórczością innego reżysera.
Jeśli ważniejsza jest dla Ciebie spójność narracji niż styl, film może nużyć. Jeżeli jednak potrafisz zaakceptować narracyjną szarpaność w zamian za aktorstwo, muzykę i wizualny rozmach, Loro zasługuje na seans. To film nierówny, lecz zbyt interesujący formalnie i aktorsko, by go całkowicie odrzucić.